Unijna piętnastka

Koncert podczas imprezy 15 lat Polski w UE. Scena w Mucznem

Był wielki biały tort z niebieską unijną flagą, odśpiewanie „Ody do radości”, koncerty, zabawy i zawody. Były też podsumowania zmian, jakie zaszły w naszym regionie w ciągu 15 lat obecności Polski w Unii Europejskiej. Władze i mieszkańcy województwa wspólnie z turystami 1 i 2 maja br. świętowali tę radosną rocznicę w Mucznem i Wołosatem w Bieszczadach.

Nie przypadkiem impreza w Mucznem odbyła się pod hasłem „Europa otwarta dla wszystkich – 15 lat zmian na Podkarpaciu”. W ciągu minionych 15 lat zrealizowano wiele wspólnych projektów z naszymi wschodnimi sąsiadami. A świętowanie rocznicy wejścia do UE władze województwa rozpoczęły już rano od spotkania z przedstawicielami Obwodu Zakarpackiego.

Polska delegacja w Łubni
Polska delegacja w Łubni

Jedną z atrakcji długiego weekendu w Bieszczadach (1-5 maja) było tymczasowe przejście graniczne pomiędzy Wołosatem i Łubnią. U wielu osób przekroczenie granicy w miejscu, gdzie na co dzień nie wolno tego robić, wywołało dreszczyk emocji. Granicę można było przejść pieszo lub przejechać rowerem.

Tymczasowe przejście graniczne pomiędzy Wołosatem i Łubnią na rowerze przekraczają Adam Hamryszczak, podsekretarz stanu w Ministerstwie Inwestycji i Rozwoju oraz Wojciech Magnowski, dyrektor Departamentu Zarządzania RPO
Tymczasowe przejście graniczne pomiędzy Wołosatem i Łubnią na rowerze przekraczają Adam Hamryszczak, podsekretarz stanu w Ministerstwie Inwestycji i Rozwoju oraz Wojciech Magnowski, dyrektor Departamentu Zarządzania RPO

W namiotach ustawionych tuż za miejscem odprawy granicznej po stronie ukraińskiej lokalni twórcy prezentowali swoje produkty, stroje ludowe i rękodzieło. Polska delegacja zwiedziła Łubnię, czyli pierwszą wioskę po drugiej stronie granicy. We wsi pozostało tylko 80 mieszkańców, w tym czworo dzieci. Reszta wyjechała do innych regionów kraju, Polski i zachodniej Europy. – Choć przyjęci serdecznie przez wschodnich sąsiadów, patrzyliśmy ze smutkiem na stare domostwa, jakby czas na Ukrainie się zatrzymał – dzielił się refleksją po powrocie marszałek Władysław Ortyl. W podobnym tonie wypowiedział się wiceminister rozwoju regionalnego Jerzy Kwieciński, który te same tereny odwiedził 2 maja – tym razem była to wyprawa rowerowa. Zapytany o wrażenia, stwierdził, że często podaje przykład Polski i Ukrainy, aby pokazać, co przyniosło nam członkostwo w UE. – 30 lat temu, kiedy rozpoczynaliśmy transformację ustrojową, oba kraje były mniej więcej na tym samym poziomie rozwoju gospodarczego. Wówczas PKB Ukrainy było nawet nieco wyższe niż Polski. Obecnie polskie PKB jest sześciokrotnie wyższe niż PKB Ukrainy. To pokazuje, jak olbrzymiego skoku dokonaliśmy – stwierdził minister.

Jerzy Kwieciński, wiceminister rozwoju regionalnego zwiedził muzeum w Łubni
Jerzy Kwieciński, wiceminister rozwoju regionalnego zwiedził muzeum w Łubni

Piknik rodzinny

Oficjalnie piknik rozpoczął się 1 maja o godzinie 15:00, jak przystało na 15. rocznicę. Na scenie tuż obok ośrodka Centrum Promocji Leśnictwa w Mucznem pojawili się przedstawiciele władz rządowych, samorządowych i Komisji Europejskiej. Tego dnia Adam Hamryszczak, podsekretarz stanu w Ministerstwie Inwestycji i Rozwoju, oraz marszałek Władysław Ortyl podpisali list intencyjny w sprawie budowy tras rowerowych w Bieszczadach. Docelowo uzupełnią one biegnący przez Podkarpacie szlak Green Velo, który prowadzi przez pięć województw Polski Wschodniej, ale nie dociera w Bieszczady. Minister obiecał przekazać ponad 5 mln zł na przygotowanie dokumentacji technicznej nowego szlaku. Trasy mają przebiegać przez tereny o dużych walorach przyrodniczych, krajobrazowych i kulturowych, częściowo po wcześniej już wytyczonych ścieżkach. W wielu miejscach przebieg szlaku zostanie jednak zmodyfikowany, a niektóre jego fragmenty zostaną przeniesione z dróg o dużym natężeniu ruchu na powiatowe, gminne lub leśne. Ich budowa prawdopodobnie będzie sfinansowana z pieniędzy unijnych, o co będzie zabiegać marszałek Ortyl. Pod dokumentem widnieją również podpisy wszystkich samorządowców z terenu Bieszczad.

Marszałek Ortyl oraz Adam Piątkowski, wójt gminy Solina, podpisali też umowę dotyczącą remontu budynku po byłej szkole podstawowej w Myczkowie, w której ma znaleźć się przedszkole publiczne i sala z zapleczem kuchennym. W dobudowanej dodatkowej kondygnacji siedzibę znajdą Gminne Centrum Edukacji Ekologiczno-Turystycznej oraz Gminne Centrum Koordynacji Ratownictwa. Wartość projektu to ponad 8 mln zł, z czego ok. 5,7 mln zł stanowi dofinansowanie z RPO WP 2014-2020.

Po części oficjalnej przyszedł czas na zabawę, bo tak naprawdę impreza w Mucznem miała charakter rodzinnego pikniku. Dla dzieci przyszykowano m.in. dmuchane zjeżdżalnie, ściankę wspinaczkową, gry edukacyjne i malowanie buzi. Chętni mogli wziąć udział w konkursach i quizach o tematyce unijnej. Dla uczestników „Unijnej piętnastki” przygotowano 15 konkurencji sportowych, m.in. strzelanie z łuku, dojenie krowy, rzut podkową czy gumofilcem. – Wydaliśmy ponad 150 numerów startowych – cieszyła się Adrianna Natanek, edukatorka z Nadleśnictwo Stuposiany.

Jedna z konkurencji „Unijnej piętnastki” – dojenie krowy
Jedna z konkurencji „Unijnej piętnastki” – dojenie krowy

Nie zabrakło też pokazów Straży Granicznej z psami i Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Koła gospodyń wiejskich przygotowały degustację pysznych potraw regionalnych, a na zakończenie każdy uczestnik mógł skosztować unijnego tortu. Przez całe popołudnie trwały koncerty. Na finał przygotowano pokaz multimedialny „Wędrówka po gwiezdnym niebie”. Mimo padającego chwilami deszczu impreza trwała do późnych godzin wieczornych.

Jubileuszowy tort

Piętnastka oczyma ludzi

Monika i Tomasz, mieszkający w Brzegu pod Opolem, przyjechali w Bieszczady na cały tydzień. Jak tylko dowiedzieli się o rocznicowej imprezie, przyszli, by wspólnie się bawić. Zapytani o zmiany, jakie ich zdaniem zaszły w ciągu ostatnich 15 lat, zgodnie podkreślali, że dziś Polska jest zupełnie inna. Pani Monika wśród zalet bycia w Unii na pierwszym miejscu postawiła to, że nie trzeba podróżować z paszportem. – Są też znacznie lepsze drogi, nowe mosty. Fundusze unijne pomogły w ratowaniu zabytków. Powstały nowe obiekty, takie jak muzea czy filharmonie – mówiła. A jej mąż dodał – Kiedyś jechaliśmy w Bieszczady prawie 10 godzin, a teraz 6. No i Straż Graniczna jeździ lepszymi samochodami niż kiedyś.

 

Kolejni spotkani turyści to Agnieszka i Marcin, mieszkańcy Będzina w województwie śląskim. – Uważam, że wiele się zmieniło na lepsze, zaczynamy dbać nie tylko o infrastrukturę, ale i środowisko. Jako społeczeństwo jesteśmy coraz mądrzejsi i zaczynamy wykorzystywać nasze atuty – powiedziała pani Agnieszka, poproszona o podsumowanie minionych 15 lat. – Europa otworzyła się dla nas, a ludzie z Zachodu inaczej na nas patrzą – dodał jej mąż. Wśród uczestników obchodów rozpoznali ludzi, których wcześniej mijali na bieszczadzkich szlakach. – Fajne jest to, że wszyscy razem świętujemy – podsumowała z uśmiechem pani Agnieszka.

Na imprezie pojawili się też Krystyna i Henryk z Lutowisk. Ich zdaniem Polska wypiękniała. – Nawet małe miasteczka, takie jak Ustrzyki Dolne. Widać zainwestowane w nich pieniądze – mówiła pani Krystyna. – Nie ma nawet porównania z tym, co było przedtem. Myśmy już w Unię wrośli i nie ma powrotu do dawnych czasów – dopowiedział pan Henryk.

Dobrze wykorzystany czas

Wśród gości w Mucznem była również Julia Majewska, opiekun Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Podkarpackiego w Dyrekcji Generalnej ds. Polityki Regionalnej i Miejskiej w Komisji Europejskiej. Dzień wcześniej uczestniczyła w spotkaniu poświęconym realizacji programu i planom na kolejną perspektywę budżetową. Miała także okazję odwiedzić projekty sfinansowane z RPO WP. – Największe wrażenie zrobił na mnie żłobek w Ustrzykach Dolnych, ponieważ mam porównanie ze żłobkami belgijskimi. Muszę powiedzieć, że ten został zrealizowany przy zachowaniu najwyższych standardów. Chodzi nie tylko o wygląd zewnętrzny budynku, ale o program i świetną kadrę. Na miejscu jest np. dietetyk – mówiła zachwycona. W Polsce często podkreśla się dążenie do osiągnięcia standardów europejskich. – Tymczasem przy wsparciu środków europejskich my te standardy często nawet przekraczamy. Myślę, że niektóre inwestycje w Polsce mogą być wzorem dla Europy – dodała.

Zapytana o wdrażanie funduszy unijnych na Podkarpaciu stwierdziła, że województwo podkarpackie otrzymało od 2007 r. w ramach RPO ponad 3 mld euro. – Te pieniądze zostały naprawdę dobrze wydane. Obecnie region jest w czołówce, zarówno pod względem liczby, jak i jakości inwestycji – dodała. Mówiąc o planach na kolejną perspektywę, podkreślała, że czeka nas sporo pracy, również jeśli chodzi o inne ukierunkowanie strumienia unijnych pieniędzy. Ponad 35% środków zostanie przeznaczone na innowacje i wsparcie przedsiębiorczości oraz powiązanie gospodarki z nauką, w tym na komercjalizację badań naukowych. Większe niż obecnie środki zostaną skierowane na walkę ze zmianami klimatu i poprawę stanu środowiska.

Zdaniem obecnej na pikniku Ewy Leniart, wojewody podkarpackiego, podsumowując 15 lat Polski w UE, trudno mówić o jednej rzeczy czy wskazać pojedynczy sukces. – To, co najbardziej wymierne, to poprawa dostępności komunikacyjnej naszego regionu. Dokonało się to poprzez budowę nowych dróg, inwestycje w kolej i lotnisko. Wzrosły możliwości rozwojowe regionu, bo dzięki środkom unijnym powstało wiele miejsc pracy. Z drugiej strony nie można zapominać o zmianie mentalności Polaków – mówiła wojewoda. Wejście do Unii Europejskiej okazało się być krokiem milowym dla Polaków, którzy przez lata żyli z balastem egzystencji w bloku krajów socjalistycznych. – Po wejściu do Unii doceniliśmy, że przypisanie do Związku Radzieckiego i jego wpływów zostało przerwane, a Polacy jak wszyscy obywatele UE mogą korzystać ze swobody przemieszczania się, bo granice zostały otwarte. Dziś chyba nikt nie chciałby wrócić do stanu sprzed wejścia Polski do UE – podsumowała Ewa Leniart. Jednocześnie dodała, że umieliśmy te 15 lat świetnie wykorzystać. – Wiemy jednak, że dużo zostało do zrobienia. Możliwości, które są jeszcze w tej perspektywie unijnej, a otworzą się wraz z kolejną, sprawią, że ta dobra droga będzie kontynuowana – deklarowała wojewoda.

Ekofundusze w Bieszczadach

2 maja piknik rodzinny przeniósł się do Wołosatego tuż pod unijną granicę. W centrum miejscowości przygotowano mnóstwo atrakcji dla uczestników. Na stoisku Podkarpackiego Ośrodka Wspierania Ekonomii Społecznej w Jaśle piętrzyły się sery, na kolejnym królował smalec, ogórki i bochny przedniego chleba. W namiocie Bieszczadzkiego Parku Narodowego wolontariuszka Katarzyna Bekier zachęcała najmłodszych, by nauczyli się rozpoznawać rośliny. Można było odbić tropy zwierząt w piasku lub wziąć udział w queście, czyli grze terenowej „Wyprawa w poszukiwaniu przygody związku człowieka i przyrody”. Uczestnicy musieli przejść kilka stanowisk, odpowiedzieć na pytania, np. jaki jest najwyższy szczyt Bieszczadów, jaka porasta je roślinność, którędy wiodą najciekawsze szlaki. Niektóre z nich były trudne, ale harcerze obsługujący stanowiska chętnie podpowiadali i tłumaczyli, by każdy po zakończeniu zmagań mógł pochwalić się wiedzą o tym terenie.

Namiot Bieszczadzkiego Parku Narodowego
Namiot Bieszczadzkiego Parku Narodowego

Tuż obok swoje stanowisko miał Narodny Park Poloniny ze Słowacji, który przygotował dla chętnych gry edukacyjne. Z kolei w namiotach Lasów Państwowych były puzzle wykonane z pnia drzewa, dzięki czemu łatwiej można było nauczyć się rozpoznawania wyglądu różnych gatunków drzew. Przygotowano również kącik „Odwiedź królestwo Rysia Pędzelka”, gdzie na najmłodszych czekały klocki plenerowe, gry, kolorowanki i układanki. Była także wystawa plenerowa pod hasłem „Skarby podkarpackiej przyrody i kultury – Bieszczady”.

Wystawa plenerowa pod hasłem „Skarby podkarpackiej przyrody i kultury – Bieszczady”
Wystawa plenerowa pod hasłem „Skarby podkarpackiej przyrody i kultury – Bieszczady”

Uczestnicy zabawy mogli pojeździć na koniach huculskich, a z finale imprezy odbył się rajd rowerowy z Wołosatego do Bereżek. Co ważne, nie trzeba było posiadać własnych jednośladów, na miejscu dostępne były wygodne rowery. Drugiego dnia imprezę zakończyło ognisko z pieczoną kiełbasą, a każdy uczestnik wyjeżdżał z Bieszczad z plecakiem wspomnień.

Barbara Kozłowska