Łańcucka perła

Zamek w Łańcucie jest nierozerwalnie związany z historią Polski i Europy. To miejsce spotkań głów państw, międzynarodowych festiwali muzycznych, chętnie odwiedzane przez turystów. Rezydencja wymaga jednak ogromnych nakładów finansowych, stąd konieczność pozyskiwania środków zewnętrznych, w tym unijnych.

W drugiej połowie XVIII w. księżna Izabela z Czartoryskich Lubomirska przekształciła Zamek w Łańcucie w rezydencję o charakterze pałacowo-parkowym. Dzięki małżeństwu jej córki Julii z Janem Potockim, sławnym pisarzem i podróżnikiem, Łańcut wszedł w posiadanie hrabiowskiego rodu Pilawitów-Potockich. Od 1830 r. był on główną siedzibą Ordynacji Łańcuckiej do czasu, gdy ostatni właściciel musiał opuścić ją w 1944 r. Po drugiej wojnie światowej w Zamku utworzono muzeum, które obecnie ma status samorządowej instytucji kultury. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego wraz z samorządem województwa podkarpackiego jest jego współorganizatorem i współfinansuje jego działalność. Aby przywrócić świetność tej dawnej rezydencji Lubomirskich i Potockich, konieczne są ogromne nakłady finansowe.

 

 

Pachnąca storczykarnia

Pierwsze pozyskane dofinansowanie w wysokości 8,7 mln zł pochodziło ze środków Mechanizmu Finansowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego (EOG) oraz Norweskiego Mechanizmu Finansowego. Dzięki temu w latach 2007-2010 możliwy był remont kilku budynków wchodzących w skład Zespołu Zamkowo-Parkowego, m.in. storczykarni, z których w dwudziestoleciu międzywojennym słynął Łańcut. Świadectwo temu dała goszcząca z wizytą w 2008 r. lady Avon, żona byłego premiera Anglii, której babka przyjeżdżała do Potockich przed wojną. Lady Avon pamiętała z opowiadań babci, jak ogromne wrażenie zrobiły na niej łańcuckie storczyki. – Z pięciu szklarni zostawiliśmy jedną i kupiliśmy część materiału genetycznego przedwojennego okazu – wyjaśnia dyrektor Wit Karol Wojtowicz, z dumą podkreślając, że łańcuckie storczyki znowu zachwycają. Na tegorocznej Międzynarodowej Wystawie „Świat Storczyków – The World of Orchids” w Sopocie ekspozycja Zamku w Łańcucie zdobyła srebrny medal za aranżację i kolekcję, a okazy z poszczególnych grup storczyków otrzymały złoty, srebrny i brązowy medal.

 

W ramach tego projektu wyremontowano również dawne Kasyno Urzędnicze, w którym obecnie mieści się Muzeum Historii Miasta i Regionu z salą poświęconą 10. Pułkowi Strzelców Konnych. Odtworzono też wnętrze mieszczańskie i gabinet rotmistrza Stanisława Gepnera, który po wojnie był dyrektorem Muzeum Zamku w Łańcucie. Trzecim wyremontowanym wówczas obiektem jest Maneż pochodzący z lat 30. XIX w., w którym znajdują się teraz m.in. kasy biletowe i punkt informacji turystycznej.

Oranżeria

W latach 2009-2011 realizowano kolejny projekt „Rewitalizacja obiektu oranżerii wchodzącej w skład kompleksu pałacowo-zamkowego w Łańcucie, dawnej rezydencji Potockich w ramach OR-KA 2a”, na który pozyskano środki z RPO WP 2007-2013. Pierwotnie dach oranżerii miał tzw. kształt pogrążony, czyli część środkowa umieszczona była niżej niż zewnętrzna, a całość osłonięta attyką w postaci ścianki. W latach 20. ubiegłego wieku przebudowano go na dwuspadowy. Z biegiem lat dach zaczął jednak przeciekać, a attyka powoli niszczała. Przywrócono więc dawną konstrukcję dachu i zastosowano nowatorski system odladzania, aby zapobiegać zaleganiu śniegu czy lodu w jego obniżeniu. Attyka i gzyms zostały naprawione i zrekonstruowane. Całość prac kosztowała 1,1 mln zł.

 

Czas na zamek

Po zabezpieczeniu najpilniejszych potrzeb w obiektach należących do zespołu zamkowo-parkowego przyszedł czas na remont budynku głównego. Z Mechanizmu Finansowego EOG i funduszy norweskich pozyskano środki na projekt „Ochrona i udostępnienie dziedzictwa kulturowego Ordynacji Łańcuckiej poprzez prace remontowo-konserwatorskie i cyfryzację zasobów Muzeum-Zamku w Łańcucie”. Prace, trwające od maja 2014 r. do sierpnia 2016 r., pochłonęły prawie 19 mln zł. Przeprowadzono remont drewnianej konstrukcji dachu i drewnianych stropów drugiego piętra. – Aby odciążyć strop drugiego piętra, wymienione zostały dawne materiały izolacyjne (polepa, czyli glina z otrębami i sieczką) na współczesną metodę ocieplenia, czyli wełnę mineralną – mówi dyrektor Wit Karol Wojtowicz. Przy okazji odkryto interesujące belki polichromowane z początku XVII w. Jak wyjaśnia dyrektor, po pożarze, do jakiego doszło ok. 1680 r., powtórnie użyto ich na drugim piętrze.

 

Środki pozwoliły też na przeprowadzenie kompleksowych prac remontowo-konserwatorskich 84 pomieszczeń pierwszego i drugiego piętra. Na pierwszym piętrze – tych najbardziej reprezentacyjnych, tj. Sali Balowej i sąsiadującej z nią Galerii Rzeźb. Galeria, dzięki iluzjonistycznej polichromii pokrywającej sufit i ściany wewnętrzne, ma charakter romantycznej ruiny przekształconej w altanę. Umieszczono tu kolekcję dzieł sztuki starożytnej. – Galerią docieramy do Salonu Kolumnowego, gdzie na ścianie na wprost wejścia, za kolumnami, pyszni się czerwienią haftowana na jedwabiu makata chińska pochodząca z II poł. XVII w. – wyjaśnia dyrektor Wojtowicz. Jej tytuł brzmi „Wszystkie ptaki składają cześć i hołd wielkim i boskim ptakom Feng”, czyli chińskim feniksom. Istnieje hipoteza, że makata była prezentem cesarza Chin dla Jana III Sobieskiego i z Wilanowa przywiozła ją do Łańcuta księżna Izabela Lubomirska. Inna wersja, potwierdzona notą archiwalną, mówi, że król Stanisław August Poniatowski miał makatę pąsową w ptaki. Być może wzmianki dotyczą tej samej „łańcuckiej” tkaniny. Z uwagi na jej ogromną wartość w sali kolumnowej znajduje się replika wykonana metodą fotograficzną na płótnie z ręcznie naniesionymi podmalowaniami. Badania wykonane podczas prac konserwatorskich ujawniły, że w ogonach pawi znajdują się fragmenty prawdziwych piór. Według badaczy może to być jedyna w Europie makata tej wielkości.

Z salonem sąsiaduje pokój werandowy, którego ściany pokrywa drewniany trejaż, mający nawiązywać do angielskich wnętrz ogrodowych. Pierwotnie pokój wyglądał zupełnie inaczej, była to tzw. latarnia, gdzie jadano latem. Wnętrze było wyższe, a sufit pomalowany w chmury. Podczas renowacji ujawniono na ścianach świetnie zachowane malowidła z XIX w. Można je teraz podziwiać na jednej ze ścian. Stoją tu stoliki do gry w karty, a wyjścia prowadzą na taras i do gabinetu w wieży, któremu dopiero teraz przywrócony został pierwotny wygląd. – Był to pokój, gdzie od wojny straszyły dziury po obrazach wprawionych niegdyś w tynk. Potocki, wyjeżdżając w 1944 r., ewakuował swoje zbiory i władzom PRL wygodnie było tworzyć taką legendę, jak to straszny hrabia ukradł bezcenną kolekcję. Przez lata nie można było tego naprawić, potem nie było środków – dodaje dyrektor. Obrazy eksponowane w tym miejscu to kopie. W centralnym punkcie sufitu, w plafonie widnieje obraz przedstawiający Henryka Lubomirskiego w postaci amorka. Oryginał znajduje się w prywatnej kolekcji w Rzymie. Obraz oświetla oryginalna żardiniera zaprojektowana przez Mariano Fortuny y Madrazo, malarza i specjalistę od oświetlenia teatralnego. Prawdopodobnie został zaproszony przez Potockich, by zainstalować oświetlenie w teatrze. Przerabiał on również w zamku stare żyrandole świecowe na elektryczne.

Remont objął całe drugie piętro zamku, wcześniej rzadko udostępniane zwiedzającym. Pokoje są tam dużo mniejsze, a korytarze ciasne, często jest z nich tylko jedno wyjście. To piętro miało bardziej „domowy” charakter, mieściły się tam pokoje dzieci, gościnne i służby. Niektórych wnętrz nie remontowano od wyjazdu z Łańcuta ostatniego ordynata, służyły bowiem jako magazyny. – Teraz mamy tu magazyn dzieł sztuki z prawdziwego zdarzenia. Natomiast pozostałe pokoje, klatki schodowe i łazienki, które były przez lata magazynami, wreszcie nimi nie są – mówi dyrektor Wojtowicz. Przy okazji prac konserwatorskich odkryto polichromie wykonane przez Vincenza Brenne w latach 1780-1784. Podczas remontu odnowiono także 60 żyrandoli i świeczników oraz około 120 mebli. Na zakończenie całe piętro zostało zdigitalizowane i można je zwiedzić wirtualnie. W sieci zamieszczono też fotografie naczyń kuchennych i toaletowych. A dla osób niewidomych przygotowano audiodeskrypcję, czyli rozbudowany opisowy komentarz.

Wciąż wiele do zrobienia

W tym roku z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko pozyskano dotację w wysokości 28,5 mln zł na realizację projektu „Ochrona i rozwój dziedzictwa kulturowego dawnej Ordynacji Łańcuckiej poprzez prace remontowo-konserwatorskie oraz wykreowanie nowych przestrzeni ekspozycyjnych w budynku Zamku oraz zabytkowym Parku Muzeum – Zamku Łańcucie”. Całkowity koszt tego przedsięwzięcia to 41,2 mln zł. W planach jest remont wszystkich elewacji, prace osuszające oraz stworzenie systemu monitoringu. W parku, tam, gdzie to możliwe, przywrócony zostanie dawny układ alejek wzorowany na mapie z 1930 r. Jednak prawdziwą sensacją będzie odtworzenie i udostępnienie zwiedzającym historycznych Łaźni Rzymskich znajdujących się w piwnicach Zamku. Łaźnie powstały w latach 20. XX w. i były wyposażone w najnowocześniejsze w ówczesnych czasach systemy grzewcze i urządzenia kąpielowe. Ściany i sklepienie są bogato zdobione, pokryte m.in. polichromiami przedstawiającymi trytony. Całość prac ma się zakończyć w 2019 r.

Barbara Kozłowska