Pomocna dłoń

Każdy chciałby mieć swoje miejsce na ziemi, pracę, znajomych, pieniądze. Niektórym nieco trudniej niż innym przychodzi osiągnąć takie cele, na szczęście nie zostają ze swoimi problemami sami. W województwie podkarpackim przybywa przedsiębiorstw społecznych, w których człowiek jest ważniejszy niż zysk.

Ekonomia społeczna to sfera aktywności obywatelskiej, która poprzez działalność ekonomiczną i działalność pożytku publicznego służy integracji zawodowej i społecznej osób zagrożonych marginalizacją społeczną, tworzeniu miejsc pracy, świadczeniu usług społecznych użyteczności publicznej oraz rozwojowi lokalnemu. Tyle mówi sucha definicja zapisana w Krajowym Programie Rozwoju Ekonomii Społecznej. A jak te zapisy przekładają się na życie mieszkańców naszego regionu?

W poprzedniej perspektywie finansowej 2007-2013 w Programie Operacyjnym Kapitał Ludzki (POKL) po raz pierwszy na dużą skalę wydzielono środki na zakładanie spółdzielni socjalnych. Na Podkarpaciu pierwsi w kraju ogłosiliśmy konkursy w tej dziedzinie. W sumie powstało ich 77, ale duża część zawiesiła lub rozwiązała działalność. Z badań ewaluacyjnych dotyczących spółdzielczości socjalnej wynika, że największym problemem nie jest czynnik biznesowy, ale ludzki. Chodzi o to, by członkowie spółdzielni zaufali sobie i wspólnie działali w wyznaczonym celu – mówi Bartosz Kostecki, kierownik Wydziału Integracji Społecznej Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Rzeszowie.

Jak podano w dokumencie „Podkarpacki program rozwoju ekonomii społecznej 2016-2020”, do końca 2014 r. wsparcie w ramach POKL na Podkarpaciu uzyskało prawie 700 podmiotów ekonomii społecznej, a w nich niemal 8,5 tys. osób. Poza spółdzielniami powstały 4 zakłady aktywności zawodowej (ZAZ), 8 klubów integracji społecznej (KIS) i 2 centra integracji społecznej (CIS).

Pieniądze na ekonomię społeczną

W Regionalnym Programie Operacyjnym Województwa Podkarpackiego na lata 2014-2020 na ekonomię społeczną przeznaczono ponad 43 mln euro w VIII osi priorytetowej Integracja społeczna. Działanie 8.5 Wspieranie rozwoju sektora ekonomii społecznej w regionie, jak sama nazwa wskazuje, udziela wsparcia podmiotom ekonomii społecznej (PES). Taką pomocą na Podkarpaciu służą akredytowane Ośrodki Wsparcia Ekonomii Społecznej (OWES), prowadzone przez Caritas Archidiecezji Przemyskiej, Rzeszowską Agencję Rozwoju Regionalnego oraz Podkarpacką Agencję Konsultingowo-Doradczą. Ich zadaniem jest wsparcie merytoryczne i inkubacja przedsiębiorstw społecznych. W 2019 r. do rozdysponowania będą one miały ponad 200 mln zł. Środki te zostaną przeznaczone m.in. na tworzenie miejsc pracy w przedsiębiorstwach społecznych, w tym w spółdzielniach socjalnych.

Z kolei w ramach działania 8.6 Koordynacja sektora ekonomii społecznej w regionie Regionalny Ośrodek Polityki Społecznej w Rzeszowie (ROPS) realizuje projekt pozakonkursowy. – Uważamy, że podmioty społeczne mogą się lepiej rozwijać, gdy będą ze sobą współpracować. Dlatego pomagamy w zawiązaniu się sieci ZAZ-ów, CIS-ów, WTZ-ów, PES-ów i OWES-ów. Organizujemy seminaria, spotkania, wizyty studyjne, promujemy podmioty ekonomii społecznej, tak aby było im łatwiej działać. Wsłuchujemy się w ich potrzeby, niczego nie chcemy narzucać – mówi Jerzy Jęczmienionka, dyrektor Regionalnego Ośrodka Polityki Społecznej w Rzeszowie.

 

Wciąż mało znani

ROPS w ramach realizowanego projektu promuje podmioty ekonomii społecznej. Służą temu m.in. świąteczne kiermasze i Targi Ekonomii Społecznej. Te ostatnie odbyły się w tym roku 10 czerwca na placu obok fontanny multimedialnej w Rzeszowie. Wśród wystawców była m.in. Spółdzielnia Socjalna „DobryDzień” z siedzibą w Duńkowicach w gminie Radymno. Stworzyło ją 9 bezrobotnych osób, które poznały się podczas szkolenia. Po roku działalności zostało 5 członków, a nowych przyjęto, przejmując upadającą spółdzielnię „Senior”. Spółdzielnia w swoim statucie zapisała kilka rodzajów działalności, w tym opiekę nad osobami starszymi oraz organizację imprez dla dzieci i młodzieży. Za pieniądze na założenie firmy kupiono m.in. dmuchaną zjeżdżalnię, maszyny do popcornu i waty cukrowej, basenik z kulkami, ścianę wspinaczkową.

– Spółdzielnia to był strzał w dziesiątkę, bo osoby niepełnosprawne lub starsze mają problem ze znalezieniem pracy. A u nas zdarza się, że dziennie obsługujemy nawet sześć imprez w różnych miejscach regionu. Wprawdzie ciężko pracujemy, czasem impreza trwa do późna, bywa, że kolejnego dnia mamy opuchnięte nogi, ale i tak drugi raz zrobilibyśmy to samo – mówi szefowa Kazimiera Polakowska.

Tuż obok nich promował się Zakład Aktywności Zawodowej z Rymanowa-Zdroju. Firma składa się z trzech placówek i zatrudnia około 100 osób, w tym 72 niepełnosprawne. W Ośrodku Wypoczynkowo-Rehabilitacyjnym (najstarszym oddziale) pracuje 40 niepełnosprawnych osób w sekcji hotelowej, gastronomicznej i ogrodniczej. Dwie kolejne placówki to lokale gastronomiczne „Nasza Chata”. – Nasi pracownicy pracują siedem godzin, w tym jest jedna godzina rehabilitacji – mówi Aldona Boczar, instruktor zawodu. Podkreśla, że pracy jest sporo, ale i tak wykorzystują każdą okazję, by promować swoją firmę i udowodnić, że pracownicy niepełnosprawni potrafią świetnie pracować.

Swoje stoiska miały też Zakłady Aktywności Zawodowej z Rzeszowa i Jarosławia, prowadzone przez Polskie Stowarzyszenie na rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną Koło w Jarosławiu. – ZAZ to miejsce, do którego trafiają osoby z niepełnosprawnościami niemogące znaleźć pracy na otwartym rynku – wyjaśnia Sylwia Brzozowska, kierownik ZAZ w Rzeszowie. Uczestnicy pracują tu 5 godzin dziennie, a potem każdy w zależności od potrzeb ma zapewnione spotkania z doradcą zawodowym, psychologiem, rehabilitantem.

Wśród wystawców był też Warsztat Terapii Zajęciowej z Kolbuszowej z filią w Cmolasie. Instruktorka Katarzyna Świst wyjaśnia, że głównym celem WTZ jest rehabilitacja zawodowa i społeczna osób niepełnosprawnych biorących udział w zajęciach. Obecnie 55 osób ma do dyspozycji 12 pracowni, m.in. sztuki użytkowej, rękodzieła artystycznego, haftu i gobelinu, komputerowo-poligraficzną. Uczestnicy dowożeni są busem lub samodzielnie docierają na zajęcia. Pracują zwykle po siedem godzin, a jedna godzina przeznaczona jest na spotkanie z psychologiem lub rehabilitację ruchową. – Niektórych uczestników sami wyszukaliśmy, jeździliśmy po domach. Ogromną satysfakcję sprawia nam to, że po kilku tygodniach pobytu u nas mówią, że już nie wyobrażają sobie życia bez warsztatów. Rano nie mogą się doczekać, kiedy przyjedzie po nich bus – mówi Katarzyna Świst.

W ramach projektu ROPS w Rzeszowie przygotował też dwie wizyty studyjne do podmiotów ekonomii społecznej działających w województwach małopolskim i śląskim. W planach są kolejne targi przed Bożym Narodzeniem i duża, dwudniowa konferencja poświęcona ekonomii społecznej.

Pomoc dla najskuteczniejszych

Podmioty ekonomii społecznej, które dobrze radzą sobie na rynku, też czasem potrzebują doinwestowania. Kredyt w banku zwykle nie wchodzi w grę, stąd pomysł na uruchomienie dla nich specjalnych środków z Programu Operacyjnego Wiedza Edukacja Rozwój w ramach projektu pozakonkursowego „Wdrożenie instrumentu pożyczkowego i reporęczeniowego w ramach Krajowego Funduszu Przedsiębiorczości Społecznej”. Środki te będzie przekazywał Bank Gospodarstwa Krajowego, a pożyczki udzielane są przez pośredników finansowych wyłonionych w przetargu. Dla województwa podkarpackiego jest nim Towarzystwo Inwestycji Społeczno-Ekonomicznych. Projekt zakłada uruchomienie 154,5 mln zł na instrument pożyczkowy oraz 4,4 mln zł na reporęczeniowy. Pieniądze można przeznaczyć m.in. na tworzenie nowych miejsc pracy, zakup urządzeń czy też poszerzenie działalności. Projekt będzie realizowany do końca 2023 r.

Barbara Kozłowska