Fundusze adekwatne do potrzeb

Budżet Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Podkarpackiego na lata 2014-2020 wynosi przeszło 2 mld euro. Do końca października ponad 60% dostępnych środków zostało już zakontraktowanych. Beneficjenci złożyli ponad 8 tys. wniosków o płatność, a nasz region jest od niemal pół roku na drugim miejscu w kraju za województwem opolskim, jeśli chodzi o poziom wypłaconych środków w relacji do alokacji całego programu. O efektach wybranych przedsięwzięć mogli się przekonać dziennikarze regionalnych mediów podczas październikowego wyjazdu studyjnego.

Firma na medal 

Wyprawa rozpoczęła się od Dobrzechowa, gdzie swoją siedzibę ma spółka Modern Forms – innowacyjne przedsiębiorstwo, którego motto brzmi „Działaj lokalnie, myśl globalnie”. – Firma powstała cztery lata temu jako klasyczna agencja reklamowa, wtedy po raz pierwszy skorzystaliśmy z dofinansowania unijnego – wspomina właściciel Marcin Bosak. Spółka zaczęła zmieniać profil, gdy pojawił się pomysł na produkcję medali. Obecnie w swojej ofercie ma również statuetki. Głównym odbiorcą medali są organizatorzy imprez sportowych. Miesięcznie produkowanych jest ich około 40 tys. Produkty firmy w 85% trafiają na rynek polski. Reszta wysyłana jest do odbiorców europejskich, ale zdarzają się również zamówienia z Rosji, Indonezji, Stanów Zjednoczonych i Ameryki Południowej.

W ramach projektu „Wdrożenie na rynek europejski innowacji produktowej w postaci medali o wysokiej rozdzielczości teksturowania przestrzennego nadruku 2,5 D oraz 3D, w oparciu o przeprowadzone prace B+R” powstała linia technologiczna do produkcji i pakowania medali. Kupiono m.in. drukarki i laser do metalu wraz ze sprzętem i oprogramowaniem umożliwiającym seryjną produkcję oraz drobniejszy sprzęt. Koszt tego przedsięwzięcia to 5,5 mln zł, z czego 70% stanowi dotacja. Do produkcji medali wykorzystywane są różne materiały (metal, plastik, drewno), które można dowolnie ze sobą łączyć, nadając im kształt i kolor zgodny z oczekiwaniem klienta. Są więc medale w kształcie roweru, okularów, Myszki Miki czy drzewa – w zależności od imprezy, na której zostaną wręczone. Kolejną zaletą produktu jest możliwość jego personalizacji – na każdym medalu można umieścić nazwisko nagradzanej osoby, nawet jeżeli uczestników zawodów jest kilka tysięcy. Co więcej, w każdej chwili możliwy jest dodruk, jeżeli organizatorom trudno przewidzieć ostateczną liczbę osób.

 

Marcin Bosak, właściciel firmy Modern Forms. Fot. Tomasz Leyko
Marcin Bosak, właściciel firmy Modern Forms. Fot. Tomasz Leyko

 

Właściciel przedsiębiorstwa nie boi się wyzwań, dlatego firma jest otwarta na nowinki techniczne i przygotowana na ciągłe zmiany. – Uważam, że warto korzystać ze środków unijnych, bo każda dotacja pozwala firmie na rozwój i przynosi nowe doświadczenia – mówi Marcin Bosak. Bez dotacji firmy nie byłoby stać na zakup specjalistycznych urządzeń. – Teraz mamy sprzęt i oprogramowanie, które pozwalają drukować tak oryginalne medale, że na każdych targach mamy efekt „Wow”. Nasz biznes realizowany jest na zasadzie „win-win”. Klient otrzymuje oryginalny produkt, który spełnia jego wymagania, a my mamy zadowolonych odbiorców i dochody. Każdy z nas jest więc zwycięzcą – dodaje Bosak.

Modern Forms wrosła już w lokalne środowisko. Choć jest liderem na rynku, to – jak podkreśla jej właściciel – spółka stawia na współpracę z sąsiednimi przedsiębiorstwami, z którymi w razie awarii nawet wymienia się sprzętem. Równie ważna jest współpraca z lokalnym samorządem.

Dworzec wizytówką miasta

Kolejnym przystankiem na trasie był nowoczesny dworzec multimodalny w Sanoku. Budynek starego dworca autobusowego został rozebrany, a na jego miejscu powstaje centrum przesiadkowe, które umożliwi dogodną zmianę środka transportu. Nowy budynek z przeszkloną fasadą połączono bowiem z terenem dworca PKP zabudowaną kładką nad torami. – Cały budynek będzie „płonąć”, ponieważ zainstalowane zostaną tzw. łamacze światła. Specjalny układ lamp ledowych umożliwi wyświetlanie różnych wzorów i kolorów na elewacji dworca i kładki. Będzie też można dynamicznie przesuwać grafiki i płynnie przechodzić przez narożnik na drugą stronę elewacji – wyjaśnia Przemysław Bilewski, prezes firmy BIPV System z Rzeszowa, główny wykonawca.

 

Budowa nowoczesnego dworca multimodalnego w Sanoku. Fot. Barbara Kozłowska
Budowa nowoczesnego dworca multimodalnego w Sanoku. Fot. Barbara Kozłowska

 

Dworzec ma prawie 1300 m², będzie to więc odpowiednie zaplecze zarówno dla podróżnych, jak i przewoźników. Przygotowano w nim poczekalnie, kasy, kawiarnię, punkt informacji turystycznej i przechowalnię bagażu. Swoje miejsce znajdą tu też wszyscy przewoźnicy operujący na terenie Sanoka oraz Miejskiego Obszaru Funkcjonalnego Sanok-Lesko, którzy do tej pory korzystali z różnych przystanków rozsianych po całym mieście. Część wiat peronowych przed budynkiem pozostanie otwarta, aby mogły w tym miejscu swobodnie rosnąć drzewa. Wypięknieje też otoczenie dworca, ponieważ wyremontowane zostaną okoliczne ulice. Obok dworca ustawiono wiatę dla rowerów, a przy niej stanowisko umożliwiające dokonanie prostych napraw. Na niewielkim parkingu jest obecnie jedynie kilkanaście miejsc, dlatego miasto finalizuje zakup terenu od PKP, aby zwiększyć ich liczbę.

Całość inwestycji ma być gotowa do końca 2018 r. Projekt „Wdrożenie zintegrowanego systemu ograniczenia niskiej emisji w ramach systemu transportu w MOF Sanok-Lesko” realizuje Gmina Miasto Sanok wraz z partnerami: Gminą Sanok oraz Gminą Zagórz. Jego koszt to 30 mln zł. W ramach tej inwestycji kupionych zostało już 11 nowoczesnych, niskoemisyjnych autobusów: 6 hybrydowych i 5 spalinowych spełniających normę emisji spalin Euro 6.

W trosce o rodzinę i dziecko

Projekty „Przebudowa i nadbudowa budynku Starostwa Powiatowego na Bieszczadzkie Centrum Wspierania Rodziny” oraz „Wsparcie rodzin z terenu powiatu bieszczadzkiego poprzez działalność placówki wsparcia dziennego o zasięgu ponadgminnym” – to świetne przykłady spójnego wykorzystania pieniędzy z różnych działań RPO WP dla kompleksowego rozwiązania problemu. Pierwszy z nich powstał w ramach poddziałania 6.2.2 Infrastruktura pomocy społecznej, drugi – działania 8.4 Poprawa dostępu do usług wsparcia rodziny i pieczy zastępczej. Oba realizowało Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Ustrzykach Dolnych. Najpierw stworzono zaplecze infrastrukturalne – przebudowano budynek starostwa. Na parterze powstała sala szkoleniowo-konferencyjna, a na nadbudowanym piętrze pomieszczenia, które przeznaczono na świetlicę środowiskową „Pełna chata”. W tak przygotowanych salach, dzięki środkom pozyskanym w drugim projekcie, pracę mogli rozpocząć specjaliści. Ich zadaniem jest pomoc rodzinom wymagającym wsparcia, przede wszystkim dzieciom, które nie mają odpowiednich warunków do rozwoju. Chodzi o to, by nie trafiały do rodzin zastępczych.

 

Do „Pełnej chaty” dzieci przychodzą zaraz po szkole. Po odrobieniu lekcji mogą pograć w gry komputerowe. Fot. Tomasz Leyko
Do „Pełnej chaty” dzieci przychodzą zaraz po szkole. Po odrobieniu lekcji mogą pograć w gry komputerowe. Fot. Tomasz Leyko

 

– Wykonaliśmy pogłębioną diagnozę każdego dziecka. Wynikające z niej potrzeby są puntem wyjścia do pracy ze specjalistami, w tym z logopedą i psychologiem. Dzieci mogą też brać udział w zajęciach z rozwijania kluczowych kompetencji – wyjaśnia Magdalena Wojtasik, dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie.

Do „Pełnej chaty” mogą przychodzić dzieci w wieku od 6 do 18 lat. Placówka działa od poniedziałku do piątku w godzinach 12:00-18:00. Zatrudnienie znalazły tu trzy osoby, kierowniczka i dwie wychowawczynie, przygotowane do pracy z dziećmi. – Świetlica działa od kwietnia, ale już widzimy efekty naszej pracy. Na początku dzieci były bardzo zamknięte, a dzięki zabawom grupowym stały się bardziej otwarte – mówi Mirabela Majewska, jedna z opiekunek.

Marcin Dobrowolski do świetlicy przychodzi codziennie. – Panie są bardzo miłe. Najpierw odrabiamy lekcje, potem się bawimy. Możemy pograć w gry komputerowe albo na Xboxie, a w wakacje chodziliśmy na boisko i halę sportową. Można powiedzieć, że to drugi dom – mówi chłopiec. Dzieci przychodzą tu zaraz po szkole. Część z nich może przebywać w świetlicy bardzo krótko, ponieważ korzystają z komunikacji publicznej, by dotrzeć do domów. Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie zabiega więc o pieniądze na zorganizowanie dla nich specjalnego transportu, by mogły pozostawać tu dłużej.

Projekt inwestycyjny ukończono w 2017 r., a realizacja części „miękkiej”, obejmującej działalność świetlicy, potrwa do końca czerwca 2020 r. Jednak Starostwo jest przygotowane na to, aby zapewnić dalsze funkcjonowanie tego miejsca.

Przedsiębiorstwa społeczne szansą dla wielu

„Nawigator – kompleksowy program wspierania rozwoju ekonomii społecznej” to projekt realizowany w ramach działania 8.5 Wspieranie rozwoju sektora ekonomii społecznej w regionie. Jego budżet wynosi 29 mln zł. – Pieniądze te trafiają w formie dotacji na założenie i funkcjonowanie przedsiębiorstw społecznych. Zatrudnienie znajdują w nich osoby zagrożone wykluczeniem społecznym, m.in. mające problem z alkoholem, słabo wykształcone czy matki, które mają trudności z powrotem na rynek pracy po dłuższej przerwie spowodowanej wychowaniem dzieci – wyjaśnia Małgorzata Święch, kierownik Podkarpackiego Regionalnego Ośrodka Wspierania Ekonomii Społecznej.

 

Katarzyna Grabka, pomysłodawczyni Pracowni Artystycznej „Warsztatowo”. Fot. Tomasz Leyko
Katarzyna Grabka, pomysłodawczyni Pracowni Artystycznej „Warsztatowo”. Fot. Tomasz Leyko

 

Dzięki Nawigatorowi powstała m.in. Pracownia Artystyczna „Warsztatowo”. Jej pomysłodawczyni Katarzyna Grabka przekonała cztery osoby do wspólnego założenia firmy. – Chcemy jak największy krąg ludzi zainteresować ciekawym spędzaniem wolnego czasu. Organizujemy warsztaty sitodruku, kaligrafii, garncarstwa, prowadzimy też jogę i zajęcia w terenie – mówi pani Katarzyna. Dzięki dotacji obejmującej wsparcie inwestycyjne wynajęli pomieszczenia przy księgarni „Kontrabanda literacka” w samym centrum Przemyśla. Wyposażyli je w stoły, szafki, maszynę do druku oraz mnóstwo niezbędnych materiałów. Dotacja obejmuje także wsparcie pomostowe, dzięki czemu właścicielka przedsiębiorstwa może wypłacać pracownikom pensje. Zgodnie z procedurą zyskami się nie dzielą, lecz reinwestują je w dalszą działalność. Dzięki temu możliwe jest organizowanie bezpłatnych warsztatów dla dzieci, osób z niepełnosprawnościami czy wszystkich tych, których nie byłoby na nie stać.

 

Pracownia Artystyczna „Warsztatowo” organizuje m.in. warsztaty sitodruku, kaligrafii, garncarstwa. Fot. Barbara Kozłowska
Pracownia Artystyczna „Warsztatowo” organizuje m.in. warsztaty sitodruku, kaligrafii, garncarstwa. Fot. Barbara Kozłowska

 

Gdy „Warsztatowo” odwiedzili dziennikarze, w zajęciach uczestniczyła grupa dzieci z Domu Dziecka wraz z opiekunami. Dzieciaki otrzymały koszulki, które mogły samodzielnie ozdobić metodą sitodruku, a najczęściej pojawiającym się motywem były czerwone serduszka i słowo „kocham”. Dzieci były dumne ze swoich wyrobów. To niezwykle klimatyczne miejsce wypełnione było tyloma cudeńkami wykonanymi własnoręcznie przez uczestników warsztatów, że aż miało się ochotę przyłączyć do zajęć.

 

Podczas warsztatów dzieciaki otrzymały koszulki, które mogły samodzielnie ozdobić metodą sitodruku. Katarzyna Grabka, pomysłodawczyni Pracowni Artystycznej „Warsztatowo”. Fot. Tomasz Leyko
Podczas warsztatów dzieciaki otrzymały koszulki, które mogły samodzielnie ozdobić metodą sitodruku. Fot. Tomasz Leyko

 

Bajkowa Kraina 

Przedszkole „Kraina marzeń” w Buszkowicach koło Przemyśla było ostatnim miejscem, które odwiedzili podkarpaccy dziennikarze. Pierwszy oddział przedszkola powstał w 2011 r., oferując opiekę dla 40 dzieciaków. Szybko okazało się, że jest to za mało w stosunku do potrzeb. Dlatego pozyskano dotację w ramach poddziałania 6.4.1 Przedszkola RPO WP na projekt „Zwiększenie atrakcyjności edukacji przedszkolnej poprzez pozyskanie nowych powierzchni w przedszkolu w Buszkowicach”. Dzięki temu powstał nowy budynek, który oddano do użytku we wrześniu 2016 r. Placówka ma sześć sal edukacyjnych i dużą salę zabaw oraz basen. – Basen został wykonany ze środków własnych, a nie projektowych, a budynek jest wyposażony m.in. w instalację solarną. Mamy też ogrzewanie podłogowe, co pozwoliło wyeliminować kaloryfery – wyjaśnia Alicja Harłacz, właścicielka i dyrektor przedszkola. Do nowego obiektu uczęszcza 100 dzieci. Placówka zatrudnia 25 osób i jest przygotowana do sprawowania opieki nad dziećmi z niepełnosprawnościami. Projekt kosztował 4 mln zł, z tego 1,8 mln stanowiła dotacja.

– Po rozbudowie w budynku, gdzie pierwotnie było przedszkole, dla uzupełnienia naszej oferty zorganizowaliśmy żłobek dla 18 dzieci. Na jego utworzenie dostaliśmy ponad 700 tys. dotacji z działania 7.4 Rozwój opieki żłobkowej w regionie w ramach RPO WP na lata 2014-2020. To pozwoliło nam utworzyć miejsca opieki nad dzieckiem do lat 3, tak by ich rodzice mogli podjąć pracę lub wrócić do niej po urlopie wychowawczym – mówi Alicja Harłacz.

 

Przedszkole „Kraina marzeń” w Buszkowicach koło Przemyśla. Katarzyna Grabka, pomysłodawczyni Pracowni Artystycznej „Warsztatowo”. Fot. Tomasz Leyko
Przedszkole „Kraina marzeń” w Buszkowicach koło Przemyśla. Fot. Tomasz Leyko

 

Przedszkole połączone ze żłobkiem to spełnienie marzeń nie tylko dzieci, ale i ich rodziców. Maluchów cieszą bajkowe i kolorowe wnętrza, a rodziców możliwość pozostawienia dzieci w miejscu, które zapewnia nie tylko opiekę, ale też naukę pływania, zajęcia z angielskiego, karate, tańca i rytmiki. – Wbrew pozorom nie jesteśmy drogim przedszkolem. Raptem o 100 zł więcej niż publiczne placówki, bo mamy 250 zł opłaty stałej plus stawkę żywieniową. Ale w tej cenie są już wszystkie wymienione zajęcia – wylicza dyrektorka. I dodaje, że wprawdzie w Przemyślu nie brakuje przedszkoli, ale gdyby pojawiło się jeszcze jedno o standardzie podobnym do „Krainy marzeń”, nie miałoby problemu z naborem.

Dziennikarskim okiem

Na finał pozostał wspólny obiad w Skansenie Pastewnik w Przeworsku. Stoją tam drewniane zabytkowe chaty, ale i dwór, w którym urządzono niewielki hotel, jak się okazało – także dzięki unijnej dotacji. Dziennikarze mogli smacznie zjeść w restauracji mieszczącej się w jednej z chałup i podzielić się wrażeniami. Anna Arciszewska z TVP Rzeszów uważa, że organizowanie takich wyjazdów dla dziennikarzy jest wciąż potrzebne. Jej zdaniem „otwierają oczy” dziennikarzom, a za ich pośrednictwem widzom, słuchaczom czy czytelnikom. – Wiele mówi się o dotacjach unijnych, ale są jeszcze osoby, które nie wiedzą, że mogą skorzystać z tej możliwości lub wydaje im się to za trudne. Tymczasem pokazanie konkretnych osób, którym się udało i dotacja zmieniła ich życie, może sprawić, że odważą się inni – uważa dziennikarka. Dodaje, że najbardziej urzekł ją projekt „Pełna chata” z Ustrzyk Dolnych, ponieważ pracownice PCPR same go napisały. Widać było autentyczną radość, że udało się im utworzyć pierwszą w powiecie świetlicę środowiskową, której celem jest wsparcie rodziny, by dzieci nie musiały trafiać do pieczy zastępczej. – Nie było mnie w kraju 6 lat, więc wyraźnie widzę, jak bardzo zmienia się region. Powstają nowe drogi czy takie obiekty jak dworzec w Sanoku – dodaje Anna Arciszewska. Na ten aspekt zwraca też uwagę Kamil Lech z dziennika „Super Nowości”, który po raz pierwszy uczestniczył w takim wyjeździe. Jak mówi, mógł wręcz „namacalnie” sprawdzić, w jaki sposób pieniądze unijne są wykorzystywane w regionie. – To zupełnie inne doświadczenie, kiedy można zobaczyć nowoczesną firmę czy budowany dworzec. Poza tym rozmowa z osobami, które skorzystały z dotacji, pozwala poznać wiele praktycznych szczegółów. Po takich doświadczeniach na pewno powstają ciekawsze teksty niż wówczas, gdy informacje zbiera się przez telefon – podsumowuje dziennikarz.

To prawda, bezpośrednie spotkanie zawsze budzi emocje i pozwala lepiej zrozumieć, jaką energię wyzwala w ludziach możliwość zdobycia dotacji. Dużo rzadziej mówią nam o ogromnym wysiłku towarzyszącym pracy przy projekcie, częściej o radości, jaką daje jego realizacja. Wiele razy, odwiedzając kolejne miejsce, byłam zdziwiona, jakie niesamowite pomysły mają mieszkańcy regionu, jakie innowacyjne firmy tu działają, a nowe budynki przybierają ciekawą architektonicznie formę. Przekonałam się też, że dzięki projektom społecznym wiele osób dziś żyje szczęśliwiej, bo może spędzać czas wśród osób o podobnych możliwościach i zainteresowaniach. 

Barbara Kozłowska